Dlaczego zabieram się za Windows XP w 2026 roku?
Zanim ruszę w dalszą podróż przez sprzęt chciałbym poruszyć bardzo ważny temat. Dlaczego w ogóle chcę wracać do czasów Windows XP, męczyć stary sprzęt i oprogramowanie sprzed 20 lat? Podczas rozmów ze znajomymi na temat retro sprzętu czy systemu Windows XP zawsze powtarza się to samo – „super czasy i fajny system, ale to już historia, nie ma co wracać”. Dla mnie to nie takie proste…
System
Gdy zaczynałem przygodę z komputerami wyglądały one zupełnie inaczej niż obecnie. Ciężka, leżąca obudowa jednostki centralnej mieściła w sobie najczęściej procesor o taktowaniu 66 MHz lub 100 MHz, pamięć RAM nie przekraczała często 32 MB, a karty graficzne nie miały akceleratorów 3D. Na obudowie (tak – na, bo tak kiedyś stawiało się zestawy) leżał monochromatyczny monitor CRT. Wszystko to napędzane było systemem MS DOS, a aplikacje uruchamiało się poprzez wpisywanie odpowiednich komend w wierszu poleceń. Później pojawiły się systemy z interfejsem graficznym, a pierwszym, z którym przyszło mi się zapoznać był Windows 95. Rewolucja była ogromna, a używanie komputera za pomocą myszki było nowatorskim doznaniem. Lata leciały, systemy rozwijały się, aż w końcu nastał rok 2001 i premiera systemu Windows XP. Do mnie dotarł on co prawda nieco później, ale gdy już się pojawił został naprawdę długo.
XP-ek był rewolucyjny pod każdym względem – wyglądał ładnie, działał szybko, obsługiwał dużo nowego sprzętu i pozwalał na pracę z nowym rodzajem oprogramowania (wszelkie nowe biblioteki, frameworki i playery). W porównaniu z Windows 98 czy Windows 2000 był bardzo stabilny i działał z nim praktycznie każdy sprzęt dostępny na rynku. System bardzo szybko zadomowił się na komputerach w domach, firmach i urzędach, a charakterystyczna tapeta z zielonymi pagórkami i niebieskim niebem wryła się w pamięć każdego, kto korzystał z komputera w tamtych latach. Choć korzystałem z komputerów z poprzednimi systemami, to sam osobiście rozwinąłem skrzydła właśnie tutaj, w erze Windows XP. Poznałem na nim podstawy programowania (C, C++, Turbo Pascal, Delphi, Assembler), tworzyłem swoje pierwsze strony (HTML, CSS, PHP) i zacząłem bawić się z grafiką 3D (Blender). Na Windows XP wszystko działało dużo lepiej, sprawniej, szybciej od poprzedników i było łatwiej dostępne (czasopisma, Internet). Tutaj też ograłem najwięcej swoich ulubionych gier – serie Need for Speed, Gothic, F.E.A.R. czy choćby Quake.

Sprzęt
Podobnie jak dzisiaj istniał podział na obozy. Spotkać można było fanów AMD i Intela a także ATI i nVidii. Choć zestawy były mieszane, to najczęściej jednak fani procesorów Intel wybierali karty nVidia, a fani procesorów AMD wybierali karty ATI. To ciekawe, że później AMD wykupiło ATI, ale nie o tym chcę dzisiaj pisać. W czasach XP-ka namiętnie czytałem wszelkie czasopisma komputerowe, a przede wszystkim rubryki z poradami do systemów i testy sprzętu. Lubiłem być na bieżąco, wiedzieć jakie zestawy dobrze współpracują albo które wydanie sterowników będzie najlepsze. Dzięki temu wypracowałem sobie w rodzinnej miejscowości rangę „znawcy” w bardzo młodym wieku. Już na początku gimnazjum przygotowałem sobie piórniczek (etui materiałowe na około 30 płyt), gdzie miałem płytkę z systemem, różne wersje sterowników, podstawowe oprogramowanie i kilka gier. Składałem dla znajomych komputery lub naprawiałem, gdy coś komuś padło. Tak w sumie zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze, a nie da się ukryć, że reinstall systemu z winy użytkownika był w tamtych czasach prawie że standardem.
Wspominam to bardzo miło, bo poznałem dzięki temu masę konfiguracji. Od prostych Duronów przez Pentium 4 do Core 2 Duo, widziałem najróżniejsze karty graficzne od ATI, nVidii czy 3dfx, bawiłem się pamięciami SD-RAM, DDR i DDR2, montowałem najróżniejsze napędy CD i DVD, wrzucałem sprzęt do najróżniejszych obudów i przerzuciłem przez napędy tony płyt ze sterownikami i oprogramowaniem. Sprawiło to, że po skończeniu gimnazjum poszedłem do szkoły średniej o profilu Technik Informatyk, a od ponad 10 lat pracuję w branży IT mając na co dzień do czynienia ze sprzętem i oprogramowaniem – od pojedynczych stacji roboczych do wielkich szaf serwerowych.

Programy
Dziś już prawie nie ma programów, zostały dosłownie wyjątki. Kiedyś był program na wszystko – do pisania, liczenia, rysowania, przeglądania zdjęć, słuchania muzyki, oglądania filmów, antywirusowe, antyspamerskie, pocztowe, rozrywkowe, no była tego cała masa. Kto dziś pamięta o Nero, Winampie czy SubEdicie? Obecnie wszystko robione jest online, przez przeglądarkę. Jedynie edycja grafiki i obróbka wideo wymaga oprogramowania (choć już nawet to coraz rzadziej, bo wszystko można zrobić w sieci). Niegdyś powstawały całe katalogi z opisami oprogramowania i szerokie rubryki z testami prezentowanymi w czasopismach komputerowych, bo ciężko było się połapać co jest do czego.
Cieszę się, że wracam do zabawy z Windows XP, bo będę miał okazję znów odpalić swoje ulubione aplikacje. Posłuchać MP3 przez Winamp, Foobar2000 czy Windows Media Player, przejrzeć grafikę przez IrfanView, XnView czy Picasę, odpalić krążki VCD przez AllPlayer lub SubEdita czy DVD Video przez PowerDVD. Potem wypalę kilka krążków z użyciem Nero i Alcohol120% i pobawię się w diagnostykę peceta z CPU-Z, GPU-Z i HWMonitor. Na koniec sprawdzę potencjał karty podkręcając ją w RivaTuner sprawdzając wyniki w 3DMark03 i 3DMark05. Czy może być piękniej? Może, bo zainstaluję też Kalendarz XP, który czyta godzinę głosem pijanego Mietka.

Gry
Gdy już pobawię się programami przesiądę się na mój ulubiony okres w gamingu, czyli lata od późnych 90-tych do mniej więcej roku 2010. Gry z tych lat są dla mnie oczywiście „grami mojego dzieciństwa”, więc pod kątem nostalgicznym na start dostają dodatkowe punkty, ale mam też wrażenie, że wtedy tworzonych było najwięcej nowych, przełomowych tytułów. Serie, które dziś jedynie odcinają kupony od wypracowanej marki powstały właśnie wtedy, jako świeże tytuły z nową historią i nieznanymi bohaterami. A mimo tego przebiły się do świadomości graczy i zostały w niej po dziś dzień. Kto nie zna dziś gier z serii Assassin’s Creed, Dead Space, Mirror’s Edge, Borderlands, Bioshock, Fallout, FarCry czy Grand Theft Auto? Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, bo to właśnie w wymienionych przeze mnie latach narodziło się (lub ewoluowało do 3D) najwięcej hitów.
Na Windows XP mogliśmy ogrywać bardzo szeroki zakres gier, szczególnie pod kątem technologicznym. Praktycznie na co dzień widywało się proste gry point-and-click tworzone z myślą o DirectX 7, aby za chwilę zagrać w nowość opracowaną na DirectX 9.0c. Zagrywaliśmy się w „Małysza” tworzonego jeszcze w czasach MS DOS, aby za kilka chwil odpalić DooM 3, który robił pogrom w komponentach PeCeta. A jak już wspomniałem o skokach, to trzeba nadmienić na lokalnym CoOpie, i to nie takim przez LAN. Nie raz na jednej klawiaturze graliśmy w czwórkę kolegów na raz w LittleFighter albo cisnęliśmy nawet w sześciu w Heroes III zmieniając się kolejno przy myszce.

Offline
Choć Windows XP był systemem, który pozwolił na rozkwit wszelkich LAN-Parties i grania po sieci (Quake, Counter Strike, Unreal Tournament) to posiadał jedną, ogromną zaletę – nawet bez Internetu dawał rozrywkę na wiele godzin. Wystarczyło dorwać kilka płytek z gazet, na których były pełne wersje i dema gier, masa programów, tapety, śmieszne filmiki, zabawne obrazki i animacje flash, a komputer zmieniał się w centrum domowej rozrywki dla całej rodziny. A nawet jeśli nie miało się nic, poza gołym systemem z kilkoma podstawowymi programami, to można było tworzyć nowe dzieła sztuki w Paincie, nabijać rekordy w Pinballa czy ćwiczyć głowę w najróżniejszych wariantach Pasjansa. Osobiście nigdy się nie nudziłem, nawet mimo korzystania z PeCeta kilka dobrych lat bez stałego łącza.
Gazety
Czasopisma związane z komputerami, takie jak PC Format, Komputer Świat, Chip, Enter były nieodłączną częścią kultury komputerowej. Wszelkie nowości o oprogramowaniu i sprzęcie czerpaliśmy właśnie z medium papierowego. Choć Internet był już obecny, to czasopisma były darzone większym zaufaniem. Każdy zakładał, że informacje podane w gazecie kupionej za prawdziwe pieniądze muszą być rzetelne, sprawdzone. Do każdego numeru dodawana była płytka, na której dostawaliśmy całą baterię nowego oprogramowania. Podobnie było z czasopismami growymi – CD Action, Play czy Click! były dla wielu z nas jedynym źródłem gier. Oj, nie zapomnę tej radości, gdy udało mi się namówić mamę na zakup CD Action z Quake II na płytce…

Książki
Gazety to nie wszystko, były też książki. Od kieszonkowych wydań z mini poradami aż po opasłe biblie. Królował oczywiście Helion ze wszystkimi swoimi tytułami mocno związanymi z komputerami i technologią informacyjną. Do dziś mam na półce książki związane z samymi systemami, ale także z VisualStudio, PHP, Java, Corel, Delphi, HTML, CSS, C++, Flash… No było tego pełno i żadna z książek nie była pisana na kolanie. Wszystkie były bardzo dokładnymi poradnikami wyjaśniającymi krok po kroku dane zagadnienie. Oczywiście byłbym niespełna rozumu, gdybym stwierdził, że dziś jest inaczej – wszakże nadal wydawane są setki książek, każda o bardzo wysokim poziomie merytorycznym (które oczywiście nadal kupuję), lecz tendencja mocno się zmienia. Obecnie użytkownicy wolą kurs wideo, webinar czy choćby audiobooka. Ja jestem wierny papierowi.
Kierunek
Jeśli zastanawiasz się, jaki kierunek obierze moja strona, to już opowiadam. Na początku skupiam się na rzeczach oczywistych – dobór sprzętu, złożenie komputera, instalacja systemu, zabawa ze sterownikami. Gdy już wszystko będzie pracować chcę rozpocząć naprzemienną serię, w której odwiedzał będę raz grę raz program z czasów Windows XP. Co jakiś czas planuje zrobić też test sprzętu, rozbudowanie PeCeta o nowy komponent czy przedstawienie nowej technologii (jak choćby Flash). Na pewno nie będzie monotematycznie i nie ugrzęznę na 2 lata w jednym uniwersum, chcę zabrać się za wiele tematów. Najbardziej zależy mi na tym, żeby przedstawić swoje spojrzenie na sprzęt i oprogramowanie z dawnych lat, żeby każdy zrozumiał, dlaczego tak bardzo znów mnie do niego ciągnie.

Retro?
Na koniec zadam pytanie otwarte – czy sprzęt sprzed 20 lat możemy już nazwa retro? Na początku lat 2000 C64 czy Amiga były jak najbardziej komputerami retro, ale to całkiem inna technologia. Obecnie wrażenie jest trochę inne, bo możemy do PeCeta z 2026 roku podłączyć napęd na USB, wyciągnąć płytkę z 2002 roku i zainstalować sobie program lub grę bez większego kombinowania. No kasety czy dyskietki z Commodore już tak łatwo nie odczytamy. Myślę, że ta zmiana technologii ułatwiła nam oddzielić ery i stwierdzić, że coś jest „retro”. To może dołożę do równania konsolę PS3 i zapytam, czy ona jest retro? W końcu gry, o których mówiłem pojawiły się także na tej konsoli. Ale na PS3 swoją premierę miało też Grand Theft Auto V, a czy GTA V jest retro? No właśnie… Dlatego też nadanie tego określenia sprzętom z ery XP nie jest tak łatwe. Na razie jednak zostawiam ten temat i skupię się na swoim stanowisku – aby dołożyć do niego monitor, klawiaturę, mysz i zainstalować system. A potem się zobaczy – jeśli dociągnę z tym komputerem do 2030 roku, to już trudno, nazwę go „retro”.
Filed under: Od autora - @ 17 marca, 2026 11:05 am